Jesteśmy też na

Mieszkańcy o sobie

Towarzyszyć drugiemu człowiekowi w odzyskiwaniu nadziei – dla takich celów warto żyć!
W 2001 roku straciłam męża, a w 2014 roku zmarł mój syn. W tym samym czasie straciłam pracę oraz rentę. Nie było mnie stać na wynajem mieszkania, dlatego udałam się po pomoc do Pogotowia Społecznego. Nie sądziłam, że tak wiele się nauczę, dzięki różnym zajęciom i szkoleniom. Od dwóch lat mieszkam w domu wspieranym. Ten Dom znaczy dla mnie bardzo wiele. Odzyskałam nadzieję. Dziś potrafię się cieszyć z tego, co mam. Jestem naprawdę zadowolona. Dziękuję.
Elżbieta

Jestem po zawale i po dwóch wylewach. Kiedy straciłem zdolność do pracy – zaczęły się moje problemy. To było dla mnie straszne doświadczenie. Chciałem pracować, ale nie mogłem. Od kilku lat korzystam z pomocy Pogotowia Społecznego, a od dwóch lat mieszkam w domu wspieranym. Nie wiem, co bym zrobił, gdyby nie ta pomoc, którą otrzymałem. Sam bym sobie nie poradził. Otrzymuję 640 zł zasiłku i to jest całe moje miesięczne utrzymanie.
Roman

Mieszkałam w Poznaniu od 47 lat. Problemy zaczęły się w momencie, kiedy zmarł mój tata, który utrzymywał naszą rodzinę. Mama miała wypadek w pracy i straciła zdolność do pracy.
Siostra uzależniła się od alkoholu. Dopiero po pewnym czasie dowiedzieliśmy się, że brała pożyczki, które potem obciążyły nas wszystkich. W ten sposób straciliśmy dach nad głową. Byłam już wtedy samotną matką. Było ciężko. O Pogotowiu Społecznym dowiedziałam się od znajomych. Przyjęto mnie do hostelu na ulicy Borówki 12. Dzięki pomocy pracowników otrzymałam pracę, którą wykonuję do dzisiaj. Obecnie mieszkam w domu wspieranym i jestem za to bardzo wdzięczna
.
Hania

Mój mąż posiadał firmę transportową, a ja prowadziłam gospodarstwo. Niestety daliśmy się oszukać, w wyniku czego straciliśmy dom. Później okazało się, że z powodu wybudowania obok nas drogi szybkiego ruchu – nie możemy sprzedawać naszych owoców. W ten sposób znalazłam się w trudnej sytuacji. Teraz, kiedy otrzymałam pomoc od Pogotowia Społecznego i mogę mieszkać w domu wspieranym – czuję się bezpiecznie. Tutaj jest mi dobrze. Dziękuję.
Maria

5 lat temu dostałam eksmisję. Mieszkanie, które wynajmowałam przestano ogrzewać i zdecydowałam, że przestanę płacić. Straciłam dach nad głową. Dzięki Pogotowiu Społecznemu zamieszkałam w hostelu dla osób bezdomnych. Zaczęłam też pracować w warsztacie prowadzonym przez Centrum Integracji Społecznej. NIe tylko odzyskałam dom, ale nauczyłam się wielu nowych rzeczy. Nigdy nie trzeba się poddawać.
Dorota

Mam ukończone 70 lat. Skończyłem studia i miałem swoją firmę. Wszystko zaczęło się zmieniać, kiedy zachorowała moja mama. Brat chciał ją oddać do domu starców, ale ja się na to nie zgodziłem. Opiekowałem się mamą przez dwa lata. Kiedy znalazła się w szpitalu – nie chciała jeść od nikogo poza mną. Siedziałem z nią w szpitalu dzień i noc. Zawsze lubiłem pomagać. Nawet kiedy byłem zamożny – jeździłem na dworzec z kanapkami dla ubogich osób. Teraz to ja znalazłem się w sytuacji, w której potrzebowałem pomocy. Dzięki Pogotowiu Społecznemu mieszkam dziś w domu wspieranym. Nadal lubię pomagać i dlatego raz w tygodniu szykuję kanapki, które rozdajemy bezdomnym, głodnym osobom. Zawsze warto być dobrym.
.
Jarek

Po śmierci żony musiałem opuścić miejsce w którym mieszkałem. Straciłem dach nad głową. Szukałem pomocy i znalazłem ją w Pogotowiu Społecznym. Dzięki temu dziś mogę żyć normalnie i jestem szczęśliwy.
Marian

Tu w tym miejscu to człowiek się czuje jak u siebie w domu. Dla mnie to jest po prostu prawdziwy dom.
Marysia

CHCESZ DOWIEDZIEĆ SIĘ WIĘCEJ O ZBIÓRCE?

zadzwoń

789-377-144

Zdjęcia na stronie:

Maciej Bobykstrona www
Marzena Matkowskafanpage

serdecznie dziękujemy!

Adres

Pogotowie Społeczne
ul. Borówki 4
61-304 Poznań

Kontakt

zbiorka@pogotowiespoleczne.org.pl

61 887 66 23